Hm. Przypomniała mi się sytuacja na wycieczce, zorganizowanej specjalnie na koniec gimbazy.
Było mniej więcej tak: Dziewczyny wtargnęły nam do pokoju i zrobiły totalną demolkę, miotła leżała połamana na ziemi, zasłony urwane, pościele porozrzucane, w skrócie: Wszystko latało. Nie licząc mnie i dziewczyn było tam jeszcze dwóch znajomych. Oczywiście jeden z nich akurat brał prysznic, w chwili kiedy one bawiły się na całego...
W akcie zemsty też chcieliśmy zrobić im z pokoju jesień średniowiecza. Jednak skończyło się tylko na przyjacielskim piciu whisky. Znajomego niosło już od razu :P idąc do kibla potknął się, upadł przed nim i zasnął. O trzeciej w nocy raczył wstać, a kiedy to zrobił zadał ciekawe pytanie: "Gdzie moje łóżko?" :D Dalej to już tylko karty i opowieści, których nikt się nie boi.
"Każdy dodatek do gazety, bateria do odtwarzacza, knedle – nic tam nie było, grzejniki i karmazyn, na wszystko ktoś rzucił zapytanie czemu dżemu nie ma."