Wiersze
- SPIDIvonMARDER
- Generał-komandor
- Posty: 3024
- https://www.houzz.com/pro/kuchnie/meble-kuchenne-i-kuchnie-na-wymiar-warszawa
- Rejestracja: 2008-08-18, 14:07
- Nick w ET: SPIDIvonMARDER
- Kontakt:
Wiersze
Na prośbę zero, wstawiam tutaj parę swoich wierszy. Oceniajcie je swobodnie :)
Deszcz
Czasem w deszczu słyszę słowa
Nie rozumiem ich, lecz czuję
Że wzywają mnie ku czemuś
Do kogoś, kto mnie bardzo potrzebuje
Zdradź swe imię, daj mi znak jakiś
Którędy mam biec poprzez kropli tłum
Wszak jestem ślepy w takim mroku
A w uszach mam tylko nieustanny szum
Biegnę, kałuże przeskakuję ostrożnie
Wiem, że nie z każdej da się wyjść całym
„Jakby to była jedyna przeszkoda taka...”
Myślę, marznąć przemokniętym ciałem
Dokąd tak dobiegnę? W mroku i ulewie
Kierowany ulotnym zawołaniem
Jak na oślep przecież to wędrówka
Mam tylko nadzieję, że ten głos nie kłamie
********************
Wacht am Rhein
Tkwiący w świadomości zaspach
Odliczamy gorliwe modlitwy
Führer wybrał miejsce na mapach
Miejsce ostatniej dla nas bitwy
-Pożegnaj się synku ze swoimi zdjęciami
I tak ich nie ujrzysz między krwistymi łzami
-Nie mów proszę, że to już koniec
Że nie mamy już sił w sobie
Przecież me serce ciągle płonie!
Nie dam się zamknąć w grobie!
-Młodość to potęga człowieka
Kiedy osiąga to co chciał
Lecz klęska ciebie czeka
Młodością nie pokonasz czołgów i dział
Lecz nareszcie padł sygnał do wymarszu.
Wskakuję na grzbiet kota, patrzę na kredowy horyzont
Jaki jest następny, ten trochę dalszy?
-To twój własny historii kąt!
(o 12 DPanc SS w Ardenach)
************************
Płatki śniegu
Każdy płatek jest inny
Jakiż doskonały twór natury
Lekki, czysty, zwinny...
I jakże misternej struktury
Nikt nie widział, skąd pochodzi
Początek istnienia to zagadka
Jego bracia tak niesamowicie mnodzy!
Nie ma samotnego płatka!
Ich powietrzny taniec zachwyt budzi
Swą szybkością, wariacjami figur
Pięknie! Nigdy się nie nudzi!
Gdy tancerzy na scenie tylu
Ale koniec jest już smutny
Gdyż płatek znika bez śladu
Albo pozostaje osad brudny
Czy też jest częścią osadu
Może to was wzrusza
Jakiż morał teraz poeta skleci
Jeden płatek to jedna dusza
Zagubiona w historii zamieci
(Egzystncjalny wierszyk)
************************************
Deszcz
Czasem w deszczu słyszę słowa
Nie rozumiem ich, lecz czuję
Że wzywają mnie ku czemuś
Do kogoś, kto mnie bardzo potrzebuje
Zdradź swe imię, daj mi znak jakiś
Którędy mam biec poprzez kropli tłum
Wszak jestem ślepy w takim mroku
A w uszach mam tylko nieustanny szum
Biegnę, kałuże przeskakuję ostrożnie
Wiem, że nie z każdej da się wyjść całym
„Jakby to była jedyna przeszkoda taka...”
Myślę, marznąć przemokniętym ciałem
Dokąd tak dobiegnę? W mroku i ulewie
Kierowany ulotnym zawołaniem
Jak na oślep przecież to wędrówka
Mam tylko nadzieję, że ten głos nie kłamie
********************
Wacht am Rhein
Tkwiący w świadomości zaspach
Odliczamy gorliwe modlitwy
Führer wybrał miejsce na mapach
Miejsce ostatniej dla nas bitwy
-Pożegnaj się synku ze swoimi zdjęciami
I tak ich nie ujrzysz między krwistymi łzami
-Nie mów proszę, że to już koniec
Że nie mamy już sił w sobie
Przecież me serce ciągle płonie!
Nie dam się zamknąć w grobie!
-Młodość to potęga człowieka
Kiedy osiąga to co chciał
Lecz klęska ciebie czeka
Młodością nie pokonasz czołgów i dział
Lecz nareszcie padł sygnał do wymarszu.
Wskakuję na grzbiet kota, patrzę na kredowy horyzont
Jaki jest następny, ten trochę dalszy?
-To twój własny historii kąt!
(o 12 DPanc SS w Ardenach)
************************
Płatki śniegu
Każdy płatek jest inny
Jakiż doskonały twór natury
Lekki, czysty, zwinny...
I jakże misternej struktury
Nikt nie widział, skąd pochodzi
Początek istnienia to zagadka
Jego bracia tak niesamowicie mnodzy!
Nie ma samotnego płatka!
Ich powietrzny taniec zachwyt budzi
Swą szybkością, wariacjami figur
Pięknie! Nigdy się nie nudzi!
Gdy tancerzy na scenie tylu
Ale koniec jest już smutny
Gdyż płatek znika bez śladu
Albo pozostaje osad brudny
Czy też jest częścią osadu
Może to was wzrusza
Jakiż morał teraz poeta skleci
Jeden płatek to jedna dusza
Zagubiona w historii zamieci
(Egzystncjalny wierszyk)
************************************
Re: Wiersze
Wacht am Rhein ten jest super :)

"Jeżeli chcesz traktować dziewczyny obiektowo to przynajmniej rób to z klasą "
Re: Wiersze
Płatki śniegu mój ulubiony. Brawo, gratulacje.
-
- Starszy szeregowy
- Posty: 60
- Rejestracja: 2012-07-24, 19:38
- Nick w ET: ETPlayer
- Lokalizacja: Katowice
Re: Wiersze
Ten Wojeny jest PRO podziwiam cie poeto
- SPIDIvonMARDER
- Generał-komandor
- Posty: 3024
- Rejestracja: 2008-08-18, 14:07
- Nick w ET: SPIDIvonMARDER
- Kontakt:
Re: Wiersze
Otchłań
Stoję na krawędzi
Moje palce patrzą w dół
Nie ma nic pomiędzy
To właściwie śmierci pół
Ona wzywa, ona woła
Ta otchłań widzi moje sny
To historia niewesoła
Że zawiedli mnie wszyscy
Więc doszedłem tu na krawędź
I jak debil patrzę w dół
Świetnie zdaję sobie sprawę
Że umarło we mnie pół
Widzę jej oczy, patrzę
Jak wielu przede mną
Wiem, że zrobię co rozkaże
Krok i runę w przestrzeń ciemną
Krawędź, granica bez kontroli
Bez paszportu pójdę w dół
Jeden krok, to wcale nie boli!
I tak za mną trudów pół
Słyszę głos, to wezwanie!
Czemuż miałbym zwlekać?
Na każde skinienie stanę
Nie będzie na mnie czekać
Krawędź to dystans cały
Celem jest ten dół
Czuję się taki mały
Zostało człowieka pół
Tam spełnią się marzenia
Lub znikną, wyjdzie na jedno
Więc co tu więcej jest do chcenia
Skoro otwiera się takie piękno...
Spinam mięśnie przy krawędzi
Jeden płynny skok w dół
Nie uzyskam odpowiedzi
Czy uratuję swoje pół
=======================
Westerplatte
Duszę się... przygnieciony świadomością
Kiedy teraz, odkopuję pokłady wspomnień
Wtedy przyjmowałem to radością
Nie wiedząc, co przyniesie wrześniowy dzień
*
Ukochana
Piszę być może po raz ostatni
Zaraz ruszę do walki upragnionej
Potrzeba przestrzeni dla naszej rasy
Dla idei Lebenstraum niespełnionej
Wyjaśniono nam dokładnie wszystko
Kto napada nas na granicach
Kto popiera światowe Żydostwo
Kto zrobił masakrę w Gliwicach
Dlatego tu jestem, by odebrać co nasze
Jak dawnych wojowników życie i heroizmy
Nie kochanie, nie pomogą Twoje płacze!
To mój obowiązek walczyć dla Ciebie i ojczyzny
Ściśnięci pod pancerzem okrętu
Odliczamy ostatnie chwile
Bez paniki! Bez zamętu!
Polskę zniszczymy w godzinę
W dłoniach karabin, jedyny druh
Na płonących głowach hełmu chłód
Brakuje mi ciepła Twoich ust
Jedynie zapału mam teraz w bród
Zatem żegnaj, być może na zawsze
Jadę zdobywać dzikie kraje
Historia nas na pewno poprze!
Przecież walczymy w słusznej sprawie!
*
Już nic nie było takie samo
Podłożyliśmy ogień pod stos
Nauczyliśmy się żyć na nowo
Taki to nas przeklęty los
Czego chcieliśmy?
O czym marzyliśmy?
W te piękne lato...
Ze snu o potędze nie można się zbudzić nad ranem
On ciągnie się za Tobą niczym choroba lub upiór
Każdy chciałby zostać w życiu wielkim panem
My uwierzyliśmy, rozsądkowi na przekór
Do kogo mieć teraz pretensje?
Powątpiewam, patrząc na zdjęć żółć
Czy zwalić winę na czołgów pancerze?
Czy raczej na młodzieńczą chuć?
Zabić wszelkie wspomnienia
Wybić myśli w pień
Czy dostrzec kształt cienie
Uznać, że to był trudny sen?
Wykonywałem...
Rozkazy
Chciałem...
Zostać bohaterem...
Uwierzyłem...
Że jestem kimś innym...
========================
Zakochany inteligent
Refren: to tysięczny wiersz o Tobie
A ja nie opisałem nawet czaru powiek
Chlupot wody pod nogami
Chlupot wódki w żyłach
Biegnę między wspomnieniami
Brnę w wiekopomnych chwilach
To takie dumne o Tobie pisać
Najwspanialszy z dialogów
Jak w księdze Ciebie czytać
Nie chcę wychodzić z tego nałogu
Jedyna okazja gentlemana
Tylko tak mogę honory oddać
Możesz być całkiem pewna
Że inteligentnie będę kochać
Zasnąć w Twych włosach
Na rękach nosić słodki ciężar
To właśnie w życiu kocham
Tylko to chciałbym robić
Stoję na krawędzi
Moje palce patrzą w dół
Nie ma nic pomiędzy
To właściwie śmierci pół
Ona wzywa, ona woła
Ta otchłań widzi moje sny
To historia niewesoła
Że zawiedli mnie wszyscy
Więc doszedłem tu na krawędź
I jak debil patrzę w dół
Świetnie zdaję sobie sprawę
Że umarło we mnie pół
Widzę jej oczy, patrzę
Jak wielu przede mną
Wiem, że zrobię co rozkaże
Krok i runę w przestrzeń ciemną
Krawędź, granica bez kontroli
Bez paszportu pójdę w dół
Jeden krok, to wcale nie boli!
I tak za mną trudów pół
Słyszę głos, to wezwanie!
Czemuż miałbym zwlekać?
Na każde skinienie stanę
Nie będzie na mnie czekać
Krawędź to dystans cały
Celem jest ten dół
Czuję się taki mały
Zostało człowieka pół
Tam spełnią się marzenia
Lub znikną, wyjdzie na jedno
Więc co tu więcej jest do chcenia
Skoro otwiera się takie piękno...
Spinam mięśnie przy krawędzi
Jeden płynny skok w dół
Nie uzyskam odpowiedzi
Czy uratuję swoje pół
=======================
Westerplatte
Duszę się... przygnieciony świadomością
Kiedy teraz, odkopuję pokłady wspomnień
Wtedy przyjmowałem to radością
Nie wiedząc, co przyniesie wrześniowy dzień
*
Ukochana
Piszę być może po raz ostatni
Zaraz ruszę do walki upragnionej
Potrzeba przestrzeni dla naszej rasy
Dla idei Lebenstraum niespełnionej
Wyjaśniono nam dokładnie wszystko
Kto napada nas na granicach
Kto popiera światowe Żydostwo
Kto zrobił masakrę w Gliwicach
Dlatego tu jestem, by odebrać co nasze
Jak dawnych wojowników życie i heroizmy
Nie kochanie, nie pomogą Twoje płacze!
To mój obowiązek walczyć dla Ciebie i ojczyzny
Ściśnięci pod pancerzem okrętu
Odliczamy ostatnie chwile
Bez paniki! Bez zamętu!
Polskę zniszczymy w godzinę
W dłoniach karabin, jedyny druh
Na płonących głowach hełmu chłód
Brakuje mi ciepła Twoich ust
Jedynie zapału mam teraz w bród
Zatem żegnaj, być może na zawsze
Jadę zdobywać dzikie kraje
Historia nas na pewno poprze!
Przecież walczymy w słusznej sprawie!
*
Już nic nie było takie samo
Podłożyliśmy ogień pod stos
Nauczyliśmy się żyć na nowo
Taki to nas przeklęty los
Czego chcieliśmy?
O czym marzyliśmy?
W te piękne lato...
Ze snu o potędze nie można się zbudzić nad ranem
On ciągnie się za Tobą niczym choroba lub upiór
Każdy chciałby zostać w życiu wielkim panem
My uwierzyliśmy, rozsądkowi na przekór
Do kogo mieć teraz pretensje?
Powątpiewam, patrząc na zdjęć żółć
Czy zwalić winę na czołgów pancerze?
Czy raczej na młodzieńczą chuć?
Zabić wszelkie wspomnienia
Wybić myśli w pień
Czy dostrzec kształt cienie
Uznać, że to był trudny sen?
Wykonywałem...
Rozkazy
Chciałem...
Zostać bohaterem...
Uwierzyłem...
Że jestem kimś innym...
========================
Zakochany inteligent
Refren: to tysięczny wiersz o Tobie
A ja nie opisałem nawet czaru powiek
Chlupot wody pod nogami
Chlupot wódki w żyłach
Biegnę między wspomnieniami
Brnę w wiekopomnych chwilach
To takie dumne o Tobie pisać
Najwspanialszy z dialogów
Jak w księdze Ciebie czytać
Nie chcę wychodzić z tego nałogu
Jedyna okazja gentlemana
Tylko tak mogę honory oddać
Możesz być całkiem pewna
Że inteligentnie będę kochać
Zasnąć w Twych włosach
Na rękach nosić słodki ciężar
To właśnie w życiu kocham
Tylko to chciałbym robić
Re: Wiersze
Miałem pisać właśnie, kiedy kolejne dostanę ;) Zostawię sobie je, jak będę miał więcej czasu, spokojniejszy umysł :)
Re: Wiersze
Keep it up! Lubię Twój styl, dopracuj niektóre wiersze, wydaj, trzep hajsy. Pozdrawiam Dupa
- SPIDIvonMARDER
- Generał-komandor
- Posty: 3024
- Rejestracja: 2008-08-18, 14:07
- Nick w ET: SPIDIvonMARDER
- Kontakt:
Re: Wiersze
Na wierszach? Chyba się nie da... można ew. być tekściarzem jak Cygan, wtedy musiałbym pisać jakieś gówna.
Re: Wiersze
http://nooooooooooooooo.com/ To słabo :(SPIDIvonMARDER pisze:Na wierszach? Chyba się nie da... można ew. być tekściarzem jak Cygan, wtedy musiałbym pisać jakieś gówna.
- SPIDIvonMARDER
- Generał-komandor
- Posty: 3024
- Rejestracja: 2008-08-18, 14:07
- Nick w ET: SPIDIvonMARDER
- Kontakt:
Re: Wiersze
Tylko nie przedawkuj!
- SPIDIvonMARDER
- Generał-komandor
- Posty: 3024
- Rejestracja: 2008-08-18, 14:07
- Nick w ET: SPIDIvonMARDER
- Kontakt:
Re: Wiersze
Dwa podobne wiersze, o nawet identycznym tytule. Numer 2 jest inspirowany starymi pieśniami elfickimi, więc ma nieco archaiczną formę.
Pocałunek Galadrieli (I – ona)
Czekałam na ciebie tysiące zim
Niezmienne trwając niczym mit
Nie dając wiary proroctwom złym
Czekałam na wyrównanie krzywd
Milenia i dekady w wiecznym lesie
Są niczym muśnięcie liścia o kark
Lecz teraz noc nadchodzi jak jesień
Spodziewana, lecz smutku nie brak
Ref:
Wkraczasz do mego domu
Przynosząc smutek i cień
Tyrana bez tronu
Widmo przyszłych klęsk
Oto zwierciadło, Powierniku
Kapryśne podsuwa obrazy
Lecz przemówi w znanym języku
Spójrz na los, co się zdarzy
Powt. Ref.
Chcesz oddać mi brzemię?
Zrzucić je na elfie plemię?
Królową mieć na miejscu władcy
Która kochaliby wszyscy w rozpaczy?
Powt. Refren
Już czas, wyrusza drużyna
Niech te dary uskrzydlą Wam los
Czas elfów dawno przeminął
Żyłam pięknych zim już dość
A dla Ciebie Powierniku
Nie klejnot czy rynsztunek
Najcenniejszym podarunkiem
Będzie Galadrieli pocałunek
***************************************
Pocałunek Galadrieli (II-oni)
Strudzeni drogą, strwożeni stratą
Tego, który prostował losy
Splamieni ciężką cienia postacią
Uciekli przed dotykiem nocy
Dopiero jej blask ich obmył
Z mrocznego brzemienia
Elfi uśmiech pogodny
W Lórien wita Galadriela
Światła Strażnik i Zwierciadła
Które kapryśnie zsyła wizje
Czysta woda niejednemu spokój skradła
Innym całym światem zachłyśnie
-Spójrzcie proszę, niziołkowie
Nie lękajcie się fal prawdy
Ona nie jest waszym wrogiem
I zmierzyć się z nią musi każdy
Gdy otarli łzy, Pani Nenyi
Swą suknią jak skrzydłami
Odcięła ich od Cieni
Rządzącymi wspomnieniami
Gdy do drogi gotów wszyscy
Czas żegnania, Elfia Pani
Błogosławiąc cel ich misji
Obsypała drużynę darami
Lecz Powiernik dostał coś
Czego inni nigdy nie mieli
Bezcenna tego wartość
Pocałunek Galadrieli
Pocałunek Galadrieli (I – ona)
Czekałam na ciebie tysiące zim
Niezmienne trwając niczym mit
Nie dając wiary proroctwom złym
Czekałam na wyrównanie krzywd
Milenia i dekady w wiecznym lesie
Są niczym muśnięcie liścia o kark
Lecz teraz noc nadchodzi jak jesień
Spodziewana, lecz smutku nie brak
Ref:
Wkraczasz do mego domu
Przynosząc smutek i cień
Tyrana bez tronu
Widmo przyszłych klęsk
Oto zwierciadło, Powierniku
Kapryśne podsuwa obrazy
Lecz przemówi w znanym języku
Spójrz na los, co się zdarzy
Powt. Ref.
Chcesz oddać mi brzemię?
Zrzucić je na elfie plemię?
Królową mieć na miejscu władcy
Która kochaliby wszyscy w rozpaczy?
Powt. Refren
Już czas, wyrusza drużyna
Niech te dary uskrzydlą Wam los
Czas elfów dawno przeminął
Żyłam pięknych zim już dość
A dla Ciebie Powierniku
Nie klejnot czy rynsztunek
Najcenniejszym podarunkiem
Będzie Galadrieli pocałunek
***************************************
Pocałunek Galadrieli (II-oni)
Strudzeni drogą, strwożeni stratą
Tego, który prostował losy
Splamieni ciężką cienia postacią
Uciekli przed dotykiem nocy
Dopiero jej blask ich obmył
Z mrocznego brzemienia
Elfi uśmiech pogodny
W Lórien wita Galadriela
Światła Strażnik i Zwierciadła
Które kapryśnie zsyła wizje
Czysta woda niejednemu spokój skradła
Innym całym światem zachłyśnie
-Spójrzcie proszę, niziołkowie
Nie lękajcie się fal prawdy
Ona nie jest waszym wrogiem
I zmierzyć się z nią musi każdy
Gdy otarli łzy, Pani Nenyi
Swą suknią jak skrzydłami
Odcięła ich od Cieni
Rządzącymi wspomnieniami
Gdy do drogi gotów wszyscy
Czas żegnania, Elfia Pani
Błogosławiąc cel ich misji
Obsypała drużynę darami
Lecz Powiernik dostał coś
Czego inni nigdy nie mieli
Bezcenna tego wartość
Pocałunek Galadrieli
- Volin
- Młodszy major
- Posty: 899
- Rejestracja: 2012-04-16, 14:37
- Nick w ET: Vol'jin
- Lokalizacja: Katowice
- Kontakt:
Re: Wiersze
Poeta :) naprawdę dobre wiersze czekamy na kolejne.
YOLO SWAGGINS
http://www.youtube.com/watch?v=NE3px41cRqU
Grupa na FB "ET Maniacs"
https://www.facebook.com/groups/111694772324434/
http://www.youtube.com/watch?v=NE3px41cRqU
Grupa na FB "ET Maniacs"
https://www.facebook.com/groups/111694772324434/