Walentynki

Jazda swobodna w granicach przyzwoitego zachowania.
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Generał-komandor
Posty: 3024
https://www.houzz.com/pro/kuchnie/meble-kuchenne-i-kuchnie-na-wymiar-warszawa
Rejestracja: 2008-08-18, 14:07
Nick w ET: SPIDIvonMARDER
Kontakt:

Walentynki

Post autor: SPIDIvonMARDER »

Chciałbym podzielić się z Wami pewny opowiadankiem, które napisałem czternastego lutego 2010...

WALENTYNKI
JAKUB „SPIDIvonMARDER" ORŁOWSKI

To, że Stefan był zakochany, było widać na kilometr. Zamyślony, wpatrzony bezmyślnie w dal, nie mogący skoncentrować się nawet na najprostszych czynnościach, takich jak parzenie kawy czy wstukiwanie ewidencji w komputer. Z tego powodu stary chciał go nawet upomnieć, ale jak zauważył te maślane spojrzenie, to tylko machnął ręką i mruknął coś w stylu „pieprzeni romantycy".
To określenie (to drugie znaczy) świetnie pasowało do Stefana. Poeta-amator, wiecznie wzdychający do jakiś „niewiast" w sukniach i spódnicach, mówiący patetycznym stylem i wierzącym w prawdziwą miłość nawet bez sexu. Trochę w tym wyczuwało się frajerstwa, ale w gruncie rzeczy jego świat był piękny... ale ile w nim można by wytrzymać? Miesiąc? Rok? A co potem?
A on tak tkwił w poszukiwaniach urojonej miłości doskonałej. Wszyscy go w głębi ducha żałowali... aż do teraz. Jego zachowanie świadczyło o tym, że w końcu znalazł taką miłość!
Kto by pomyślał...
I ta jego cała tajemniczość. Nie chciał zdradzić nawet jej imienia, niczego! Absolutnie niczego!
Wykręcał się, że „to jeszcze nic pewnego, ona się waha, więc nie chcę zapeszyć". No dobra...
*
Jest przełom! Po tygodniu w końcu odważył się ją opisać! To w gruncie rzeczy jego psi obowiązek... jestem jego przyjacielem, więc wypadałoby mieć do mnie zaufanie!
No więc na imię jej Matylda, jest wysoka, wyższa trochę nawet od niego, szczupła, ma trochę nieśmiały wyraz twarzy, długie, brązowe loki oraz alabastrową cerę. Ponoć najczęściej chodzi w czerwonej, lekkiej sukience i sandałach na wysokich obcasach, choć jeszcze nie szpilkach.
W sumie z opisu mi też się podobała.
Niestety, Stefan nic więcej nie chciał zdradzić...
*
Po kolejnych kilku tygodniach dowiedziałem się, że widują się najczęściej w pewnej kawiarni w Sopocie, a właściwie to tylko tam. To trochę dziwne... z drugiej strony ale nie znam zwyczajów romantyków (a zapewne taka jest Matylda, tak podejrzewam).
Ponoć wiele rozmawiają, Stefan wprost nie może się nacieszyć jej inteligencją. Świetnie się rozumieją i poruszają wszelkie sprawy, od fetyszy po gospodarkę światową, a także poezję i sztukę. Pozazdrościć...
*
Trochę mnie to zaczyna wkurzać, gdyż Stefan za Chiny ludowe nie chce mnie przedstawić swojej lubej. Niby tyle o niej gada i zachwyca się nią, ale pokazać choćby zdjęcie... o na to się nie odważy. Gdyby nie fakt, że on nie ma poczucia humoru, to zacząłbym podejrzewać, że to jakiś piętrowy dowcip, ale... no way.
O co mu chodzi do diaska? Nie dam się i nie uwierzę mu w wymówkę, że „ona jest nieśmiała i wstydzi się poznawać nowe osoby". Chociaż może jest w tym trochę prawdy... z opisu by pasowało...
*
Cała firma aż się trzęsie od plotek. Kim jest ta Matylda, że zdobyła serce Stefana? Jak wygląda naprawdę? Sam umieram z ciekawości... a ten stary pryk ani myśli o uchyleniu rąbka tajemnicy!
Przyłapałem się na tym, że na NK zacząłem szukać dziewczyny, która by pasowała do Stefanowego opisu.
Niech po prostu ją przyprowadzi do firmy... bo nie wytrzymam! Już zacząłem odczuwać do niego żal... który rósł z każdym dniem niepewności.
*
Nie wierzę! Po prostu nie wierzę! Po dwóch miesiącach... on... Stefan... zgodził się! Tak! Zaprowadzi mnie do niej, do tej kawiarni! Nie mogę się doczekać!
*
Nadszedł TEN dzień... stanąłem w umówionym miejscu przed kawiarnią i czekałem aż przyjdą.
Cały aż podskakiwałem. Nie wiem czemu tak mnie to rozpaliło, ale nie mogłem opanować drżenia rak.
Ku mojemu zdziwieniu przyszedł sam Stefan i to uśmiechnięty od ucha do ucha.:
-Cieszę się, że jesteś.
-Gdzie Matylda? – spytałem bez ogródek
-No jak gdzie... w środku czeka.
-Nie widziałem, by ktoś wchodził...
-Ona zawsze czeka w środku.
Weszliśmy i usiedliśmy przy stole w narożniku sali. Zauważyłem, jak Stefanowi podryguje dolna warga, aż w końcu powiedział:
-Janie... oto Matylda... poznajcie się...
Obróciłem się w stronę, w która patrzył.
Faktycznie.... opisał ją doskonale. Nieśmiała i smukła, niczym księżniczka. Delikatna, niczym kwiat albo ptak...
Iiii...
Aż otworzyłem usta ze zdziwienia...
Nie mogłem, po prostu nie mogłem w to uwierzyć! To przecież absurdalnie nierealne!
Ona...
Nie...
Ale jednak...





Była tylko fotografią na ścianie...
Obrazek
Awatar użytkownika
JCF
Pułkownik
Pułkownik
Posty: 1526
Rejestracja: 2011-09-19, 18:43
Nick w ET: ETPlayer
Lokalizacja: Lublin

Re: Walentynki

Post autor: JCF »

Chyba sie zakochałem :D
JCF MoFos TypeR
Gregory1323
Starszy kapitan
Starszy kapitan
Posty: 806
Rejestracja: 2008-08-19, 16:05

Re: Walentynki

Post autor: Gregory1323 »

Dostałem takiego mindfucka po przeczytaniu tego, że nie wiem czy pozbieram się do końca życia. W gwoli ścisłości podoba mi się ten tekst.
lurtz95
Komandor dywizji
Komandor dywizji
Posty: 1168
Rejestracja: 2009-08-28, 16:34
Nick w ET: ETPlayer
Lokalizacja: Skarżysko
Kontakt:

Re: Walentynki

Post autor: lurtz95 »

Niesamowite opowiadanie...i to zakończenie w pewnym sensie obrazujące moją sytuację. *placzetroche*
Muszę przyznać,że w każdej tematyce opowiadań czujesz się jak ryba w wodzie, tak więc czekam na kolejny tekst twojego autorstwa.
89% graczy uważa że najważniejsza jest grafika, jeśli należysz do tych 11% wklej to do podpisu...
Obrazek
Obrazek
KonDzio pisze:Odpowiedź to kupa

http://www.zlotemysli.pl/blaskowitz,1/
http://blaskowitzz.wordpress.com/ zapraszam
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Generał-komandor
Posty: 3024
Rejestracja: 2008-08-18, 14:07
Nick w ET: SPIDIvonMARDER
Kontakt:

Re: Walentynki

Post autor: SPIDIvonMARDER »

http://wolfenstein.pl/viewtopic.php?f=5 ... 221#p14221 proszę :P


Bardzo dziękuję za komentarze.
Obrazek
ODPOWIEDZ