O P I S
Raven Software oraz ID Software - dwie legendy komputerowej rozgrywki - znów się łączą, by powrócić do opowieści o agencie Blazkowiczu!
Nowa gra tego znamienitego duetu będzie sequelem znanego Return to Castle Wolfenstein. Akcja będzie mieć miejsce niedługo po historii opowiedzianej w części poprzedniej. Pokonana III Rzesza nie zamierza ustąpić pod naporem Aliantów. Świeżo odkryty pradawny artefakt zwany Czarnym Słońcem posłuży nazistom do stworzenia armii Ubersoldatów, a także nowych, niezwykłych broni.
Czy będzie to więc zwykłe odświeżenie idei gry z części poprzedniej?
Otóż nie, ponieważ Blazkowicz - główny bohater gry - na początku zdobędzie przedmiot, dzięki któremu będzie się mógł przenosić do innego wymiaru (zwanego Woalem), skąd to hitlerowcy czerpią Czarne Słońce. Wymiar ten jest zamieszkany przez duchy, upiory i inne potworności. Przechodzić do owego Woalu będziemy mogli w dowolnym momencie, ale tylko na określony czas. Niektóre fragmenty gry będzie się dało przejść tylko poprzez wejście "na tę drugą stronę".
Autorzy zapowiedzieli pewną nieliniowość rozgrywki, to znaczy różne ścieżki rozwiązywania problemów.
Wiadomo również, że główny bohater będzie mógł używać Czarnego Słońca nie tylko do przenoszenia się między wymiarami, nie uściślono jednak, jakie inne moce będą dostępne (pewny jest jedynie bullet time, czyli spowolnienie czasu znane z gier FEAR, czy Max Payne).
Z A P O W I E D Ź
Nowy Wolfenstein zatytułowany bezpretensjonalnie i po prostu Wolfenstein to coś... całkiem nowego, przynajmniej jeżeli chodzi o serię. Owszem, po staremu B.J. walczył będzie z Stowarzyszeniem Thule i kopał zadki różnych stworów przywołanych do życia za pomocą czarnej magii, ale w grze pojawi się kilka dotychczas nieznanych elementów, rozwiązań oraz efektów.
Rzecz ma dziać się w przytulnym, tylko trochę zbombardowanym i zrujnowanym miasteczku Isenstadt. To tutaj pomyleni pomagierzy Himmlera otworzyli portal do zupełnie innej sfery egzystencji i wyciągnęli z niej coś, co nazwali Czarnym Słońcem. No, ta równoległa rzeczywistość, nazywana Całunem (i nieco podobna do Zmroku z wiadomych rosyjskich filmów i powieści), nie jest tak do końca „zupełnie inna”, bo nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności wygląda jak ta nasza, tyle że odmalowana we wszystkich odcieniach zieleni. Różnice są zasadniczo dość drobne, jeżeli nie liczyć tych wszystkich potworów włóczących się tu i tam oraz takich szczegółów jak brak ścian w miejscach, gdzie być powinny i gdzie są w naszej rzeczywistości. Całun jest odbiciem naszego świata, ale niepełnym – i B.J. będzie mógł to wykorzystać.

nowy rodzaj broni -na pierwszy rzut oka to Tesla Gun, jednak to
co się dzieje z przeciwnikiem po trafieniu sprawia, że
można tą broń nazwać "Rozbijacz atomowy"
Przenoszenie się do Całunu i z powrotem będzie natychmiastowe i nastąpi w dowolnej wybranej przez nas chwili, a gdy już znajdziemy się po tamtej stronie, skorzystanie ze skrótów oferowanych przez Całun będzie tylko kwestią rozejrzenia się i ich znalezienia. A to akurat proste nie musi być wcale, bo twórcy gry optują za otwartym światem rozgrywki, czyli, mówiąc krótko, wzorują się na Grand Theft Auto.
Zarówno w Całunie, jak i w normalnym Isenstadt B.J. może iść gdzie chce i kiedy chce. No, prawie. Samo miasto będzie jedną olbrzymią lokacją, przemierzaną bez oglądania magicznego napisu loading, ale znajdą się tu także określone, osobne poziomy, w których będą się rozgrywać różne misje. Oprócz tego cały świat gry ma być usiany różnymi wydarzeniami, postaciami i lokacjami, które będą tylko czekały na nasze pojawienie – ale poszczególne dzielnice będą też zaludnione przez grupy hitlerowców kontrolowane przez Sztuczną Inteligencję. Ci ostatni mają wzywać posiłki, próbować nas otaczać i wykorzystywać w tym celu otoczenie. Okolica raz oczyszczona z Niemców przez jakiś czas pozostanie od nich wolna, ale potem skubańcy wrócą, więc należy spieszyć się z myszkowaniem po różnych zakamarkach.

Dwa wymiary w grze -tego jeszcze nie było
Znajdziemy w nich fundusze na zakup różnych ulepszeń, same ulepszenia bądź też nawet ulepszoną broń – w grze funkcjonować ma system modernizowania sprzętu, miejmy nadzieję, że lepszy i mający większy wpływ na rozgrywkę niż ten z Medal of Honor: Airborne. Ulepszać będzie można także samego Blazkowicza, wyposażając go w nowe... moce specjalne.
B.J. tym razem będzie polegać nie tylko na uroku osobistym i długiej serii z MG42 trzymanego przy biodrze, ale też na czarach marach. Po wejściu w Całun nasz gieroj może zacząć używać różnych mocy właśnie – jedną z nich będzie spowolnienie upływu czasu połączone z ogłuszeniem znajdujących się w pobliżu wrogów, co brzmi całkiem sympatycznie. Innych specjalnych umiejętności czarodziejskich nie znamy, ale wiemy też, że pan Blazkowicz będzie miał jeszcze jeden atut w nogawce bryczesów. Sojuszników mianowicie.
W Isenstadt działa Krąg Kreisau, organizacja ruchu oporu, której przedstawiciele nie tylko siedzą w różnych melinach i czekają, aż do nich przyjdziemy, pytając o jakieś misje do wykonania. Oni także działają na własną rękę i nie raz, nie dwa i nie siedemset cztery osiem razy zobaczymy sterowane Sztuczną Inteligencją oddziały Kreisau, spontanicznie wdające się w potyczki z hitlerowcami bądź też przybywające nam z niespodziewaną odsieczą w momencie, gdy wszystko szło tak dobrze i już prawie ich wszystkich rozwaliliśmy sami.

Co także ciekawe, twórcy z Raven zatrudnili cały sztab scenarzystów i specjalistów od filmików przerywnikowych tylko w jednym celu – by wykreować niezapomnianą, chwytającą za serce i inne narządy, porywającą, epicką i w ogóle lepszą od Władcy Pierścieni oraz Ogniem i Mieczem opowieść. Nowy Wolfenstein ma być mocny fabularnie, krótko mówiąc. Dobrze to słyszeć.

Walka, strzelaniny, chaos. W skrócie Isenstadt.
I dobrze widzieć, bo silnik id Tech 5, choć na razie na obrazkach prezentuje się zwyczajnie dobrze, na pewno da mocno czadu. Każdy nowy engine Johna Carmacka odsadzał konkurencję o kilka lat i prawdopodobnie tak samo będzie i tym razem. Taki sam tudzież bardzo podobny ma być też tryb rozgrywek wieloosobowych w Wolfenstein. Oczywiście, bardzo podobny do tego z Return to Castle Wolfenstein (więc i pośrednio Enemy Territory), co jest wiadomością o tyle ważną, że w takim układzie trzeba będzie nowego Wolfika kupić choćby ze względu na multi.
Szkoda tylko, że z zakupami trzeba wstrzymać się do przyszłego roku – wcześniej na grę nie ma co liczyć.
Teraz parę ciekawostek, myślę, że jeszcze nie słyszeliście

na paru stronkach wyczytałem (niestety nie pamiętam na jakich, nawet nie wiem czy
te newsy jeszcze istnieją) że jedną z pobocznych misji ma być Zamek Wolfenstein.
Niewykluczone że twórcy dadzą też do tych misji truposzy znanych z RTCW z katakumb

Gdzie indziej doczytałem się czegoś na temat jednego z naszych przeciwników
Tych małych zielonych mutantów z drugiego wymiaru. Mają odgrywać w alternatywnym
świecie dużą rolę i są częścią planów hitlerowców. Mają atakować z zaskoczenia, umią latać
i są inteligentne. Ale nie wiadomo czy te informacje są prawdziwe.
Wiem też, że w grze ma być ok. 15 rodzajów broni (i tu ciekawostka -w alternatywnej rzeczywistości wyglądają i strzelają zupełnie inaczej, można się domyślać że w drugim wymiarze zwykły luger bedzie miał siłe ognia miniguna


proszę o komenty i uwagi
