Panie i Panowie już wróciłem. Trochę opiszę mój wyjazd:
1. Pierwsza sprawa - droga - czemu do chole*y jedzie się 10h w góry z Poznania zamiast około 6? Bo(wiem, nie zaczyna się zdania od "bo") wszystko jest zalane, na części autostrad są poustawiane pachołki, które blokują przejazd na jednym z pasów, a tak na prawdę nie pracują na tym pasie w ogóle żadni ludzie i maszyny, więc z jakiego powodu te pachołki są ustawione?
2. Druga sprawa - sam pobyt i okolica - dobra, dojechaliśmy. Ciężko było, ale się udało. Pojechaliśmy do Czorsztyna, (bardzo)małej miejscowości w górach. Okazuje się, że jest tam bardzo sympatyczne miejsce. Ładne widoki, spokój, kilkaset metrów od mojego hotelu jest zamek, który można zwiedzić, można popływać gondolami z *Flisakami. Jest co robić, ale jedyny minus - nie ma w tej miejscowości NIGDZIE bankomatu przez co moi rodzice musieli jeździć do sąsiednich miast, żeby wypłacić pieniądze. Czas na hotel: Wchodzimy do niego, a tam się okazuje, że jest zrobiony w kulturze hinduskiej. Myślę sobie "Ale bajer!", ale po chwili dowiaduję się, że wcale nie

Właścicielem jest Hindus, który codziennie wsypuje do basenu tyle soli, że musiałem zakładać okulary, bo nie dało się pływać(baseny to coś bez czego chyba bym w życiu się nie ruszył na żadne wakacje więc musiałem o tym napisać

). W telewizji lecą tylko trzy kanały po Polsku, a około 10 jest po hindusku i niemiecku! Kilka drobniejszych minusów to: wesele tej samej nocy więc nie można się dobrze wyspać i bardzo mały zasięg na komórce i laptopie.
3. Trzecia sprawa - powrót - kolejna Teksańska Masakra Ogórkiem Kiszonym - nie wracaliśmy 10 godzin, tylko 8, ale co z tego skoro to i tak ponad dwie godziny normalnej jazdy?! Akurat ogromnym minusem było to, że gdy zatrzymaliśmy się na jednej ze stacji benzynowej było tam Ferrari Enzo. Wracaliśmy równolegle z tym autem, ale gdy facetowi zaczęło się spieszyć to przycisnął gaz i po pięciu sekundach zniknął za horyzontem(mówię w 100% serio), jednak udało nam się go "złapać" przy bramkach gdzie płaci się za przejazd autostradą

Zawsze jakaś rozrywka
4. Podsumowanie - góry, fajna sprawa. Dojazd, fatalna sprawa. Jeżeli planujecie wyjazd wciągu najbliższych 5 miesięcy w tamte rejony to naprawdę odradzam.
* Flisak - taki ktoś, kto kieruje gondolą podczas spływu Dunajcem
P.S.
Pisząc "trochę" miałem na myśli, napiszę całą lekturę o moim wyjeździe
