Tak jak już wszyscy, a przynajmniej większość wie, że w najbliższym czasie, a dokładnie 20 maja 2014 roku odbędzie się premiera kolejnej części Wolfensteina, na którą czekają miliony graczy, fanów. W tym temacie skupię się na istotnym elemencie jakim jest edycja kolekcjonerska gry. Otóż siedząc sobie przed komputerem i przeglądając sobie strony w poszukiwaniu jakiś ciekawych newsów odnośnie nowej części Wolfensteina natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł dotyczący właśnie kolekcjonerki z "The New Order". Jak myślicie z czego będzie się składać, co w niej się znajdzie ? Już śpieszę z odpowiedzią otóż taka edycja będzie się składać z:
- skrzynii kolekcjonerskiej,
- steelbook'a
- 20-centymetrowej figurki Panzerhunda
- folderu z dokumentami, mapami
- 14 pocztówek ze świata gry
- 3 naszywek
- nieśmiertelnika
Jak na kolekcjonerkę całkiem przyzwoicie. Wydaje się wszystko być ok, ale jednak nie jest. Jak wszyscy wiemy takie edycje są drogie i kupują je głównie fani. Dla każdego gracza oczywistą oczywistością jest to, że wśród wielu gadżetów walających się po boxie można odszukać pudełko z grą i tu mam dla was niespodziankę otóż w kolekcjonerce z Wolfensteina nie znajdziemy płyty ponieważ musimy ją kupić osobno. Sama edycja została wyceniona na 100 $ (ok. 300 zł) czyli płacimy ogromną ilość pieniędzy za pudło z dodatkami, które zostało pozbawione najważniejszej rzeczy, rdzenia czyli płyty. Podsumowując producenci według mnie trochę zakpili sobie z graczy oferując na rynku taką kolekcjonerkę i co więcej sprawdzałem czy to nie jest żart z okazji 1 kwietnia i niestety okazuje się, że to jest jak najbardziej na serio. Jeżeli ktoś zdecyduje się na zakup gry i edycji kolekcjonerskiej to niech przygotuje się na wydatek nawet 500 zł.
Soundtracka też nie ma. W sumie, to poza mapami i skrzynką nie widzę tutaj niczego fajnego. Skrzynkę mogę sobie zrobić sam w sumie...
Albo komuś z Was :D
Mam nadzieję, że opakowanie na płyty przynajmniej jest obszerne na tyle, że nie zmieści się w nim sama podstawa, a znajdzie się miejsce na dodatki, a może taki jest właśnie zamysł?